O mnie

Cześć, nazywam się Joanna Krupa. Jestem certyfikowanym doradcą żywieniowym. Moje główne zainteresowanie to wspomaganie leczenia w chorobach tarczycy za pomocą diety. Od 2015 roku spędziłam bardzo dużo czasu na zgłębianie, jaki wpływ na zdrowie tarczycy może mieć dieta, czy dietą można wyleczyć choroby autoagresywne, czy jest potrzebna dodatkowa suplementacja

Remisja, czy to możliwe?

Przed ponad rokiem po dużych zmianach w jadłospisie oraz zmianach ogólnie pojętego stylu życia udało mi się odstawić syntetyczną tyroksynę, którą brałam prawie 4 lata wróżnych dawkach. Dzięki mojej dociekliwości i chęci wyleczenia oraz z pomocą zdobytej wiedzy udało mi się wejść w stan remisji. Teraz już wiem jakie czynniki wpływają na moje samopoczucie, poziom energii i wyniki laboratoryjne. Chociaż nie zawsze było tak różowo.

Droga do choroby

Przez dobrą dekadę standardem było dla mnie jedzenie na szybko, w kantynie, na wynos lub co gorsza brak obiadu w ciągu dnia. A następnie zapchanie się po południu kanapkami lub słodkim batonikiem. Do tego doszedł ogromny stress i parcie na wyniki w pracy.  Niby nic spektatularnego się nie działo z moim zdrowiem – poza częstymi infekcjami górnych dróg oddechowych. Diagnoza lekarzy w tamtym okresie wydawała mi się logiczna: „ma pani krzywą przegrodę nosową i stąd te częste przeziębienia”. Poddałam się operacji, która „załatwiła” sprawę przeziębień na jakiś czas. Niestety po kilku latach znowu byłam w punkcie wyjścia – kilkanaście przeziębień na rok. Część z nich była leczona seriami antybiotyków. Było coraz gorzej.

W końcu po kilku wizytach u alergologa i immunologa zostałam wysłana na kompleksowe badania. Po raz pierwszy miałam zlecone zrobienie badań w kierunku chorób tarczycy – tak w sumie na marginesie całego panelu alergenów. Był to rok 2014. Trafiłam do endokrynologa, bo wyszły mi wysokie przeciwciała przeciwko białku tarczycy tyreoglobulinie. Po 20 minutach wyszłam z receptą na leki, które według słów lekarki miałam brać „do końca życia”. Nie miałam wtedy żadnej wiedzy na temat chorób tarczycy i ich genezy. Niestety z gabinetu endokrynolog wyszłam z takim samy zasobem informacji , z jakim tam weszłam.

Początek leczenia

Zaczęłam brać leki i poza wypadającymi włosami nie widziałam żadnej różnicy. Nie było mi wcale lepiej. Nie rozumiałam dlaczego mam brać tabletki, po których wcale nie czuję różnicy. Lekkomyślnie je odstawiłam po miesiącu używania.  Na kolejnej kontrolnej wizycie po pół roku wyniki pokazały pogorszenie stanu zapalnego – przeciwciała wzrosły prawie czterokrotnie. Wynik TSH również bardzo poszedł w górę. Po wysłuchaniu kazania ze strony pani doktor stwierdziłam, że chyba jednak trzeba będzie te leki brać, chociaż nadal nie byłam do tego wewnętrzenie przekonana.

W erze wszechwiedzącego internetu postanowiłam poprosić wujka Googla o pomoc. Od tej pory zaczęła się moja działalność kolekcjonerska. Zbierałam wszystkie informacje na temat naturalnego leczenia Hashimoto. Okazało się, że bardzo dużą rolę w procesie leczenia odgrywa odżywianie. Ponieważ ku jedzeniu miałam już wcześniej ciągoty to naturalne wydawało mi się wybranie ścieżki edukacji w tym kierunku. Dopiero podczas uczenia się o żywieniu zobaczyłam szerszy kontekst i że nie ma jednego „złotego środka”, który w postaci pigułki lub suplementu ureguluje gospodarkę hormonalną.

Wiedza, wiedza, wiedza

 

W tamtym okresie moim celem było „wyleczenie się” z choroby Hashimoto za pomocą zmian w trybie życia, w odżywianiu, w sposobie myślenia. Dodatkowo podjeliśmy z partnerem starania o poczęcie dziecka a wiadomo, że stan tarczycy i poziom jej hormonów może mieć decydujący wpływ na płodność. Nasze wysiłki przyniosły rezultat – chociaż wtedy jeszcze cały czas wspomagałam się lekami, których dawki musiały być kilkakrotnie zmieniane.

Urlop macierzyński wniósł do mojego życia wiele zmian. Jak wiadomo rodzice często się nie wysypiają – to niestety nie wpływa dobrze na tarczycę. Z drugiej strony miałam jednak chęć dalej rozkminiać, jak to właściwie z tą tarczycą jest – zwłaszcza, że miałam świadomość ile energii wymaga wychowanie dziecka i chciałam być „aktywnie” obecna. Niestety przy niedoczynności często jednymi z głównych objawów są brak energii, koncentracji i obniżone samopoczucie.

Po kilku rozmowach z moją endokrynolog, która na początku była sceptycznie nastawiona na odstawienie leków ustaliłyśmy moment, w którym moje wyniki były dobre. Zdecydowałam się odstawić leki i poobserwować pod okiem pani doktor jak będę funkcjonować bez sztucznych hormonów. Po drodze było kilka potknięć, ale ze względu na to, że pilnie notuję sobie jakie zmiany wprowadzam to od razu wiedziałam, co mi szkodi. 

Moja misja

Od mojej certyfikacji minęło już 6 lat – a ja przez ten czas coraz głębiej wchodziłam w tematykę wspomagającej roli diety w leczeniu chorób. Mam za sobą wiele szkoleń stacjonarnych i online odnośnie diety w niedoczynności tarczycy. Najnowszym dodatkiem do mojej listy szkoleń jest amerykański certyfikat coacha protokołu autoimmunologicznego AIP (Autoimmune Paleo Certified Coach). Do tego niezliczoną ilość godzin, które spędziłam na pogłębianiu wiedzy we własnym zakresie.

Wiem, że internet jest pełen ogłoszeń o cudownych lekach naturalnych, o suplementach, których należy zażyć kilka i wszystko załatwią. Wiele osób dotkniętych Hashimoto poszukuje drogi na skróty. Moje doświadczenie podpowiada mi, że kompleksowość tej choroby wymaga zmian na wielu frontach. Czasami nie są one aż tak oczywiste. I dlatego chcę dzielić się swoją wiedzą. Pomagam osobom z Hashimoto wejść na ścieżkę skutecznych zmian żywieniowych i wspieram w procesie poprawy stanu zdrowia.

Tutaj możesz przejrzeć listę większości szkoleń, w których brałam udział i certyfikatów, które uzyskałam.